Jak odbić się od dna, czyli kilka słów o walce z przeterminowanymi długami?
15.01.2017

Jak odbić się od dna, czyli kilka słów o walce z przeterminowanymi długami

Jak odbić się od dna, czyli kilka słów o walce z przeterminowanymi długami

Porażka to tylko szansa na mądrzejsze rozpoczęcie od nowa- Henry Ford

Zastanawialiście się kiedyś co by było gdybyście nie zapłacili raty kredytu lub innego ważnego zobowiązania na czas? A może taka sytuacja już kogoś z was dotknęła i teraz nie za bardzo wiecie jak wyjść z tej jak że z pozoru trudnej sytuacji ale już bardziej opłakanej w skutkach jeśli nic z tym nie zrobicie? Bo właściwie czym jest niespłacony dług?

W pułapce błędnych przekonań

Można pomyśleć, że dług to coś co można oddać raz szybciej, a raz w późniejszym terminie. Przecież w końcu oddam… i choć nie wiem kiedy, pożyczający mi nie powinni się przejmować terminami. Kasa zapłacona później, to wciąż kasa, a termin to pojęcie względne. Mało to rzeczy robiło się po terminie?

Każdy, kto tak myśli, prędzej czy później obudzi się w ślepej uliczce, na zakończeniu której spotka się ze ścianą. Pomyślicie jaką ścianą? Czy ta ściana jest z cegły, pustaków, drewna? A może jednak nie istnieje, tylko Was ją straszę, bo mam takie widzimisię? Otóż uwierzcie mi: choć jej nie widać, ona jest i czai się na końcu łatwych wyborów sięgania po gotówkę. Znalezienie w niej drzwi, które pozwolą przejść do przestrzeni, w której nic Was nie atakuje, zależy od Waszej determinacji i pracy nad powrotem do racjonalności. Uwierzcie mi – uderzanie głową w mur nic tu nie pomoże!

Krótki powrót do przeszłości

Pamiętam to jak dziś. Ja – młody chłopak – dopiero co zacząłem wchodzić w świat dorosłości. Pierwsza praca, studia i pierwsze wybory. Mimo małych zarobków postanowiłem skorzystać z oferty operatora telefonii komórkowej, na która – jak się potem okazało – nie do końca było mnie wtedy stać. Dodatkowo wziąłem na raty telefon, bo te, które oferował operator miały moim zdaniem za słabe parametry. Myślałem sobie, że skoro pracuję, to stać mnie na dobry sprzęt.

Pewnego dnia, gdy zwiększyły się wydatki na studia, postanowiłem tymczasowo pominąć jedną ratę za telefon z założeniem, że za miesiąc zapłacę po prostu dwie. Miesiąc później jednak przekroczyłem limit minut, który miałem wtedy w abonamencie. Środki, które miałem po wypłacie stawiały mnie przed wyborem: czy zapłacić zaległą ratę, czy może zapłacić za nadprogramowe rozmowy. Dokonanie wyboru odkładałem w czasie tak długo, że w końcu nie zapłaciłem ani za abonament, ani za telefon. Tłumaczył mnie pilny wyjazd do rodziny, który był dla mnie wówczas priorytetem.

Mijały dni i tygodnie a ja nie umiałem poradzić sobie ze swoimi długami, coś tam wpłacałem każdemu po trochu ale mijały miesiące i dochodziły kolejne zobowiązania plus odsetki za nieterminową spłatę a ja stałem w miejscu. Zrobiłem coś co jest najgorszym wyjściem z takiej sytuacji, zapytacie co? Otóż schowałem głowę w piasek. Tak moi drodzy, bo wtedy myślałem ze jakoś to będzie ale jak się później okazało wcale tak już różowo nie było.

Ścigany, jak zbrodniarz

Nie minęło wiele czasu, gdy zaczęły się telefony z ponagleniami o każdej porze dnia i nocy. Czułem się jak osoba ścigana listem gończym. Zatapiałem się w strachu oczekując dnia, w którym ktoś zapuka do moich drzwi i przyjdzie po to co mu się należy. Było to wyczerpujące i negatywnie wpływało na moją zdolność do robienia czegokolwiek. Któregoś dnia powiedziałem dość, zadzwoniłem do swoich wierzycieli i przedstawiłem swoją trudną sytuację. Na dowód tego, że naprawdę zależy mi na polubownym rozwiązaniu sprawy, wpłaciłem każdemu część zadłużenia oraz zobowiązałem się do terminowych wpłat zawierając z nimi ugodę.

Spokój przyszedł szybko

Już następnego dnia poczułem się naprawdę dobrze. Po wielu dniach strachu, zacząłem się zastanawiać, skąd takie przyjemne uczucie spokoju. Rozwiązanie było proste – wystarczyło spojrzeć na wyświetlacz telefonu, na którym nie było już osiemnastu nieodebranych połączeń. Zamiast nich w skrzynce odbiorczej pojawiło się kilka bardzo miłych wiadomości sms o treści ’’dziękujemy za dotrzymanie umowy i wpłatę”. Poczułem się wspaniale, nie odniosłem już wrażenia że jestem ścigany a wręcz przeciwnie poczułem się partnerem w relacji z moim bankiem. W podziękowaniu za okazane zaufanie założyłem sobie konto z przelewem wynagrodzenia, zrobiłem zlecenie stałe na przyszłe płatności rat oraz innych zobowiązań oraz zacząłem odkładać sobie drobne kwoty na koncie oszczędnościowym. Mijały miesiące aż tu nagle przychodzi do mnie informacja że spłaciłem swoje zobowiązania a wszystko co do tej pory odłożyłem sobie na koncie jest moją własnością i że tak naprawdę mogę już tylko pomnażać swoje oszczędności.

Jaki z tego morał?

Chcę, abyście wiedzieli, że kredyty są dla ludzi i są bardzo potrzebne i przydatne. Ważne jest jednak, aby wybrać taką ofertę która spełni wasze oczekiwania i jest na miarę waszych możliwości. Istotne jest też to, aby w pełni monitorować swoje zobowiązania poprzez elektroniczny dostęp do swojego konta czy to z poziomu komputera, tabletu oraz smartfona. Pamiętacie, jak na początku napisałem o ścianie która stanęła przed dłużnikiem, a drzwi były zamknięte? Teraz już wiem, że klucz jest cały czas na wyciągnięcie ręki. Uwierzcie mi że dobry i doświadczony doradca w banku wam go poda, by na koniec pomóc otworzyć te drzwi, a nawet wspólnie z Wami przejść na drugą stronę.

Pamiętajcie – bardzo łatwo jest dopuścić do sytuacji, w której lęk całkowicie sparaliżuje Wasze działania. W każdej chwili można jednak odnaleźć poradę i pomoc. Wystarczy poszukać. Warto zrobić sobie z tego priorytet. Gdy tylko zauważycie pierwsze objawy, wskazujące na możliwe pogorszenie sytuacji finansowej – zacznijcie działać, żeby długi i lęki Was nie pokonały.

FacebookTwitterGoogle+LinkedInPinterest

Dodaj komentarz