Adopcja kota wydawała się prostą decyzją: dać dom zwierzakowi, a przy okazji zyskać towarzysza codzienności. Nie spodziewałam się jednak, że nowy lokator zaskakująco szybko przypomni mi kilka ważnych zasad dotyczących pieniędzy. Bo choć finanse i koty to zwykle osobne światy, to ich wspólnym mianownikiem jest to, że oba potrafią zaskoczyć.
Oto pięć finansowych lekcji, które dał mi Wicio.
1. Największe wydatki nie zawsze są tymi, które planujemy
Decyzja o adopcji kota nie była decyzją spontaniczną, ale wszystko wyszło dość spontanicznie. Ogłoszenie o możliwości adopcji Wicia wisiało na stronie schroniska już kilka miesięcy. Sprawdzałam je dość regularnie, czy wciąż widać status „do adopcji”. Jednak nie wychodziłam z inicjatywą i nie dzwoniłam do opiekunki ze schroniska. Po prostu obserwowałam. W pewien wtorek pod wpływem nagłego impulsu wzięłam telefon do ręki i umówiłam się na wizytę. Gdy pojechałam odwiedzić Wicia w niedzielę, w domu nie miałam nic z niezbędnego wyposażenia. A decyzja przecież już była na „tak”. Miałam szczęście, to akurat była handlowa niedziela. W pierwszym sklepie zoologicznym zaopatrzyłam się w transporter, żwirek, karmę, wszystkie potrzebne akcesoria. Pewnie gdybym choć niektóre elementy wyprawki kupiła w sklepach internetowych, może zaoszczędziłabym trochę pieniędzy.
To przypomniało mi jedną z podstawowych zasad finansów: nawet najlepiej przygotowany budżet powinien uwzględniać pewien margines na nieprzewidziane wydatki. W życiu zawsze znajdzie się „taki Wicio”, którego nie wpisaliśmy do Excela czy aplikacji do zarządzania finansami.
2. Małe kwoty również mają znaczenie
Wicio, początkowo trochę wycofany, dość szybko zaprzyjaźnił się z domownikami. Nie od razu pokazał pełen zakres swoich możliwości. W jednym tygodniu, zaprezentował, że świetnie daje sobie radę ze wskakiwaniem na wszystkie wysokie półki i parapety, w innym – wszedł za telewizor, rozłączając wszystkie kable i odcinając domowników od internetu. Z każdym swoim wybrykiem, podbijał nasze serca coraz bardziej. Nic zatem dziwnego, że każdą wizytę w centrum handlowym kończyliśmy w zoologicznym, szukając dla niego niespodzianek. Pojedyncza paczka przysmaków nie wydaje się dużym wydatkiem. Podobnie jak nowa zabawka, lepsza karma czy kolejny worek żwirku.
Sęk w tym, że te drobne kwoty pojawiają się regularnie. Po kilku miesiącach zauważyłam, że suma niewielkich zakupów naprawdę robi różnicę w domowym budżecie.
To była cenna lekcja. Największym zagrożeniem dla finansów osobistych często nie są jednorazowe duże zakupy, jak zakupy spożywcze na cały tydzień czy zakup roweru. Do takich wydatków zazwyczaj starannie się przygotowujemy, robiąc chociażby listę produktów spożywczych czy jak w przypadku roweru – decydując się na kredyt ratalny. Na stan naszych finansów częściej wpływ mają takie małe zakupy (m.in. kolejna wędka, bo Wicio nie ma jeszcze takiej z dzwoneczkami), których regularnie nie kontrolujemy.
3. Oszczędności dają spokój
Z problemami zdrowotnymi u Wicia zderzyłam się już po dwóch miesiącach od adopcji. Kot okazał się alergikiem, wymagającym specjalistycznego leczenia i odpowiednio dobranej karmy. Do alergii z czasem doszła hiperglikemia i niedobory elektrolitów. W tym czasie w klinice weterynaryjnej meldowałam się z Wiciem codziennie. Trudno było mi patrzeć, jak kociak walczy z wenflonem, umieszczonym w łapce lub jak ciężko znosi podróże autem na regularne wizyty. Całe szczęście stronę finansową zabezpieczyłam już wcześniej, to pomogło mi przejść intensywny okres opieki nad Wiciem.
Świadomość, że mam odłożone środki na nieprzewidziane wydatki, dała mi ogromny komfort. Nie musiałam zastanawiać się, skąd wziąć pieniądze na leczenie kotka, bo odpowiednią poduszkę finansową zbudowałam dzięki regularnemu oszczędzaniu. Do uruchomienia opcji CA Saver namówiła mnie doradczyni z mojego oddziału Credit Agricole, gdy zakładałam tam moje konto. I za to jestem jej bardzo wdzięczna. W sposób dla mnie niezauważalny odkładałam środki, które mogłam wykorzystać na leczenie Wicia bez straty dla mnie.
Poduszka finansowa jest dla mnie od teraz trochę jak transporter dla kota. Na co dzień może stać schowany w kącie, ale kiedy jest potrzebny, trudno wyobrazić sobie funkcjonowanie bez niego.
4. Nie wszystko da się przeliczyć na pieniądze
Wicio wniósł wiele fantastycznych chwil i doświadczeń do naszego życia. Podbił serca całej rodziny. Moja siostrzenica narysowała dla niego piękny rysunek i zrobiła własnoręcznie wędkę z kolorowej wełny. Co prawda wędka nie przeżyła pierwszego spotkania z kocią łapą, ale ja i siostrzenica miałyśmy z tego dużo radości. Los wędki podzielił również pająk, który inny członek rodziny kupił dla Wicia na straganie w jednej z nadmorskich miejscowości. To potwierdziło starą prawdę, że warto zainwestować wyższą kwotę w coś, co zostanie z nami na dłużej. I to dotyczy również zabawek i akcesoriów dla kota.
Adopcja kota wiąże się z wydatkami, ale przynosi też korzyści, których nie sposób wpisać do arkusza kalkulacyjnego: codzienną radość, poczucie odpowiedzialności czy po prostu lepszy humor po trudnym dniu. Nie muszę już na przykład chodzić na masaże do gabinetów wellness i spa – o to dba Wicio, który regularnie ugniata mnie swoimi łapkami.
Podobnie jest z wieloma decyzjami finansowymi. Niektóre inwestycje zwracają się w złotówkach, a inne – w lepszej jakości życia.
5. Najlepsze decyzje mogą być daleko od zdrowego rozsądku
Gdybym analizowała adopcję wyłącznie przez pryzmat obowiązków i potencjalnych wyzwań, prawdopodobnie znalazłabym wiele argumentów, by jeszcze dłużej zwlekać z decyzją. Martwiłabym się o opiekę nad Wiciem podczas moich nieobecności, zastanawiałabym się, czy nas polubi i przyzwyczai się do życia w czterech ścianach (bo Wicio jest i będzie kotem niewychodzącym). Tymczasem decyzję o adopcji podjęłam sercem. Czasem warto kierować się wartościami, emocjami i przekonaniem, że robimy coś dobrego.
To ważna lekcja również w finansach. Rozsądne zarządzanie pieniędzmi nie oznacza rezygnacji z rzeczy, które są dla nas ważne. Chodzi raczej o to, aby nasze finanse wspierały życie, które chcemy prowadzić.
Kot, który przypomniał mi podstawy finansów
Adopcja kota miała być dużą zmianą w codziennym życiu. Nie spodziewałam się, że stanie się także lekcją o planowaniu wydatków, budowaniu poduszki finansowej i bardziej świadomym podejmowaniu decyzji.
A Wicio? Na pewno od początku uważa, że to on zarządza całym domem. I chyba ma rację 😊.