Sami Swoi | 16.09.2020

Zieleń w mieście: przeszłość, teraźniejszość i przyszłość

Zieleń w mieście

Szanuj zieleń, boś nie jeleń – któż z nas nie pamięta tabliczek z takim napisem wbitych w trawniki przy szkołach, urzędach i na skwerach. Od tej zabawnej akcji edukacyjnej minęło sporo czasu, ale chyba nie do końca przyniosła oczekiwane efekty, bo zieleni w miastach jest coraz mniej.

I nie chodzi tylko o trawnik wydeptany przez skracających sobie drogę pieszych. Z miast znikają także drzewa, a ich miejsce zajmują betonowe chodniki, ścieżki rowerowe, brukowane place. Miasta naprawdę stają się betonową dżunglą, a to bardzo źle wróży dla ich mieszkańców w kontekście globalnego ocieplenia oraz postępującej suszy.

Jeszcze w czasach, kiedy wspomniane tabliczki były widoczne na trawnikach, czyli niespełna 30 lat temu, polskie miasta wyglądały zupełnie inaczej. Uprzemysłowienie postępowało dość powolnie, chodniki, trotuary i ulice były obsadzone zielenią, co można zobaczyć np. na starych pocztówkach ulicy Marszałkowskiej w Warszawie z lat 70-tych i 80-tych ubiegłego wieku. Jednak rozwój miast, coraz większa liczba samochodów, rozbudowa komunikacji miejskiej przyczyniły się do stopniowego wypierania zieleni z centrów miast. Ostojami świeżego powietrza, ciszy i spokoju pozostały tylko nieliczne parki.

Historia zieleni miejskiej

Nie zawsze jednak w miastach królował beton. Ich mieszkańcy dość wcześnie zauważyli, że zieleń w miejskiej przestrzeni sprzyja życiu w dużych skupiskach ludzkich. Pierwsza i najważniejsza wzmianka o celowej uprawie zieleni miejskiej dla upiększenia miasta pochodzi z VI wieku p.n.e. i dotyczy słynnych wiszących ogrodów Babilonu. W starożytności zieleń miejska w ówczesnym znaczeniu (czyli przede wszystkim: drzewa), miała ogromne znaczenie, zwłaszcza w wymiarze religijnym. W Egipcie, Rzymie, Mezopotamii, Grecji, pielęgnowano święte gaje, podkreślano za pomocą drzew wygląd świątyń, upiększano też nimi place i ulice. 

Średniowieczną historię miejskiej zieleni można datować na X wiek, od kiedy to królowie zaczęli coraz chętniej oddawać swoje zalesione włości na rzecz miast. Rozkwit zieleni miejskiej, a przede wszystkim sztuki zdobienia ogrodów, przypadł na renesans we Włoszech, skąd rozlał się na całą Europę. Z czasem w miastach zaczęły powstawać zadrzewione promenady i aleje, a nabrzeża rzek obsadzano drzewami i roślinami. Przodowały w tym miasta niderlandzkie, francuskie, a najbliższym Polski przykładem jest słynna aleja Unter den Linden (pod Lipami) w Berlinie, która powstała w 1647 roku. Kolejne epoki, zwłaszcza barok, przyniosły rozwój fantazyjnych ogrodów np. przy pałacach w Wersalu (stąd wyewoluował tzw. styl francuski w tworzeniu ogrodów i parków) oraz w Poczdamie.

W Polsce ciekawym przykładem pierwszego świadomego “zarządzania” zielenią, był specjalny edykt królewski, którym otoczono ochroną Puszczę Białowieską, co miało miejsce już w XV wieku. Co prawda edykt ten wyłączał puszczę z użytkowania i eksploatacji głównie dlatego, aby umożliwić korzystanie z jej zasobów władcom, ale stał się przyczynkiem do późniejszej faktycznej ochrony przyrody na ziemiach polskich. Dzięki tej polityce, a także uwzględnieniu ochrony puszczy przez władze carskie w czasie rozbiorów Polski, dziś Puszcza Białowieska jest najlepiej zachowanym fragmentem leśnym umiarkowanej strefy Europy.

Zielone miasto w świadomości mieszkańców

Od momentu, gdy mieszkańcy miast, które coraz dynamiczniej się rozwijały, zaczęli świadomie zdawać sobie sprawę z potrzeby zieleni także w miejskiej przestrzeni, możemy mówić o zjawisku leśnictwa miejskiego. Co prawda jest to termin stosunkowo młody, ale odnosi się do całkiem dawnych zabiegów mieszczan skierowanych ku ubogaceniu miast drzewami i zielonymi skwerami. Sam termin ma dość ciekawą historię i początkowo budził zdumienie, ponieważ dwa ekosystemy, w kontekście których został użyty – las i miasto – zupełnie się wykluczają. Jednak termin zaproponowany w tytule pracy naukowej jednego z profesorów z uniwersytetu w Toronto z czasem zaczął funkcjonować jako rozróżnienie między leśnictwem tradycyjnym a miejskim. W tym pierwszym bowiem drzewa są uprawiane w celu pozyskania drewna, w drugim są uprawiane głównie ze względu na ich estetykę i walory środowiskowe.

Początki tzw. leśnictwa miejskiego sięgają końca wieku XVI, kiedy to w Anglii zaczęto dbać o miejską zieleń, przycinając i nawożąc rośliny w miastach oraz usuwając szkodniki. Idea leśnictwa miejskiego padła na podatny grunt szczególnie w Ameryce, a liderem wśród miast, których mieszkańcy zauważyli pozytywne znaczenie drzew w zurbanizowanej przestrzeni stała się Filadelfia. To tam pod koniec XVIII wieku mieszkańcy zaczęli postulować celowe sadzenie drzew w mieście, podkreślając ich prozdrowotne właściwości i wpływ na jakość miejskiego powietrza. W 1700 roku władze miejskie wydały nawet zarządzenie nakazujące każdemu mieszkańcowi posadzenie przy swoim domu jednego drzewa, aby miasto było dobrze osłonięte przed gwałtownym słońcem i stało się zdrowsze. Warto dodać, że także w Ameryce pojawił się pierwszy publiczny zawód specjalisty od miejskiej zieleni, czyli dzisiejszego miejskiego ogrodnika.

W Nowym Jorku natomiast Miejski Komisarz ds. Zdrowia zalecił w 1872 r. sadzenie drzew przyulicznych, aby złagodzić intensywne upały, a tym samym zmniejszyć śmiertelność wśród dzieci. Nie sposób w tym miejscu nie przywołać najsłynniejszego miejskiego parku w Ameryce, nowojorskiego Central Parku. Ten powstały w 1853 roku 340-hektarowy skwer, w samych swoich założeniach miał być oazą wypoczynku i taką pozostał do dziś, mimo usytuowania w sercu najdroższego pod względem gruntów miasta świata. Położony w sercu Manhattanu park obejmuje aż 26 tysięcy drzew!

Korzyści z zieleni w mieście

Leśnictwo miejskie, ogrodnictwo, utrzymanie parków mają niebagatelne znaczenie dla równowagi przyrodniczej miast, dla jakości powietrza, dla obniżenia temperatury i dla zdrowia mieszkańców. Badacze podkreślają kilka wymiarów, na które wpływa zieleń w mieście, np. społeczny (miejsca spotkań ludzi), psychologiczny (naturalna więź człowieka z naturą), ekonomiczny (przyciągnięcie nowych biznesów i mieszkańców do miast, oszczędności energii), estetyczny (poprawa wyglądu miast), czy chociażby zdrowotny (poprawia jakość powietrza).

Korzyści z zieleni w mieście.

Najważniejsze zalety drzew i zieleni w mieście można podkreślić w następujących punktach:

  • jedno 10 metrowe drzewo w mieście produkuje średnio 120 kg tlenu rocznie, dla porównania jeden człowiek zużywa ok. 180 kg tlenu rocznie; 
  • z jednego dużego drzewa latem wyparowuje do 450 litrów wody dziennie, dzięki temu powietrze w mieście jest chłodzone i nawilżane;
  • drzewa oczyszczają miejskie powietrze z amoniaku, dwumetylobenzenu i formaldehydu, czyli głównych produktów spalania paliw;
  • zieleń obniża poziom stresu, uspokaja wzrok, szum liści działa wyciszająco i kojąco, a zapach olejków inhalacyjnie;
  • zieleń wzbogaca faunę w mieście, jest ostoją dla ptaków, ssaków, gadów, owadów;
  • drzewa podkreślają urodę architektury i kształtują poczucie estetyki mieszkańców;
  • drzewa w budownictwie wielorodzinnym, wg. badań holenderskich, mogą obniżać poziom agresji wśród mieszkańców nawet o 50%;
  • dzięki drzewom dzieci mogą się edukować o prawach przyrody, obserwować ptaki i małe zwierzęta;
  • drzewa zacieniają ulice i w ten sposób chronią asfalt, wydłużając jego trwałość do nawet 20 lat;
  • obsadzone zielenią nieruchomości nabierają większej wartości, podobnie jak mieszkania z widokiem na zieleń.

Dlaczego zieleń w mieście jest ważna?

Szacunki i statystyki dotyczące rozwoju miast nie pozostawiają złudzeń. Miasta będą się rozrastały. W 1900 r. 86% ludzkości mieszkało na wsi, w 2020 r. ponad 55% z nas żyje w miastach liczących ponad 100 tys. osób. W 2050 r. w miastach ma żyć już 75% populacji szacowanej na 9 mld ludzi. Szybko rośnie też liczba dużych miast na całym świecie. W 1900 r. było tylko 19 miast z milionem lub więcej mieszkańców. Obecnie jest ich ponad 400, a do 2030 r. prognozuje się ich 560. Dziś jest też 31 megamiast, czyli miast z liczbą mieszkańców powyżej 10 mln.

Rozwój miast i wzrost liczebności populacji na świecie.

Rozrost miast powoduje liczne negatywne skutki, więcej betonu, mniej przewiewu, zastój powietrza między budynkami, uciążliwy smog, podniesienie temperatury powietrza, a przede wszystkim ogromne przesuszenie miejskiej przestrzeni, szczególnie w upalne lata (a te będą się zdarzały coraz częściej ze względu na ocieplenie klimatu). W naturalnym środowisku najlepszym regulatorem wilgotności gleby są lasy. To w leśnym poszyciu i w systemie korzeniowym gromadzona jest woda z opadów, a jej retencja pozwala uzupełniać braki w rowach, stawach i na bagnach, kiedy przychodzą dni upałów i suszy. Usuwanie drzew z przestrzeni miejskiej i betonowanie miast to najprostsza droga do zachwiania wodnej równowagi. Wody opadowe nie mają po prostu możliwości wsiąkania w grunt, spływają wprost do kanalizacji, a miasta wysychają i cierpią na niedostatek wody.

Zatem takie zabiegi jak wymienianie trawników na rzadziej koszone i zbierające więcej wody łąki kwietne, budowanie oczek wodnych na posesjach, zbieranie wody opadowej do zbiorników retencyjnych, są dziś w miastach nie tylko nowością, ale wręcz koniecznością. Tylko dzięki takiej przemyślanej strategii dotyczącej zieleni miejskiej, władze miast mają szansę zatrzymać postępującą suszę, nagrzewanie się miast, wzrost zanieczyszczenia smogiem. Te działania są konieczne, a efekty wymierne dla wszystkich. Ciekawostką niech będzie fakt, że zwiększenie pokrycia miast drzewami o 10% może zmniejszyć otyłość w populacji dzieci nawet o 20% (dzięki udostępnieniu terenów spacerowych i rekreacyjnych). 

Warto w tym miejscu przywołać znakomity polski przykład terenów rekreacyjnych w mieście, a mianowicie ogródka jordanowskiego, czyli koncepcji opracowanej w 1889 roku przez krakowskiego lekarza Henryka Jordana. Postulował on utworzenie w miastach miejsc zieleni przeznaczonych dla mieszkańców, a zwłaszcza dzieci i młodzieży, w których mogłyby one dbać o swoją tężyznę, uprawiać sporty, rozwijać się, hartować i poprawiać kondycję oraz zdrowie. Był to ewenement na skalę światową, właśnie ze względu na przeznaczenie tych miejsc szczególnie dla młodzieży. Trzeba koniecznie dodać, że to w krakowskim parku doktora Jordana rozegrano pierwszy na ziemiach polskich mecz piłki nożnej.

Central Park czy Park Jordanowski?

Jaka jest przyszłość zieleni w miastach

Władze miast na całym świecie prześcigają się obecnie w pomysłach na rozkwit miejskiej zieleni, zalesienie terenów miejskich i tworzenie zielonych oaz dla mieszkańców. To już nie tylko wspomniane łąki kwietne, czy ogrody na dachach budynków. To także słynny pionowy las Bosco Verticale w Mediolanie (wieżowiec, którego balkony dosłownie obsadzono drzewami), czy też zbudowany na nieczynnej linii kolejki miejskiej park The High Line w Nowym Jorku, niesamowite japońskie ogrody w Kioto, a nawet polskie, świetne rodzinne ogródki działkowe.

Najbardziej zadrzewione miasta świata i dla porównania Warszawa.

Włodarze miejscy z uwagą śledzą badania i wyciągają wnioski. A te inspiracje potrafią być bardzo pozytywne. Przykładowo, w ciągu jednego dnia w 2017 roku, Indie posadziły niemal 50 mln sadzonek 80 różnych gatunków drzew w wielu w miastach. W 2018 roku Chiny zaś, w ramach walki ze smogiem, wysłały aż 60 tys. żołnierzy do posadzenia drzew na obszarze 84 tys. km kwadratowych, co równa się obszarowi Irlandii. Warto także wspomnieć o innych projektach związanych ze zmianami w obszarach zurbanizowanych: o wielkim europejskim projekcie Zielony ład, czy polskim programie “Czyste powietrze”. Takie działania uświadamiają nam, że czyste i zdrowie miasta zależą od nas i naszej troski o miejską zieleń. Że wystarczy trochę dbałości o nasze otoczenie, trochę zabiegów, a mieszkańcy miast mogą się cieszyć piękną zielenią i oddychać czystszym powietrzem.

Tagi

Zostań z Nami! 

Powiemy Ci jak masz oszczędzać biorąc pod uwagę Twój styl życia!
test nie potrwa dłużej niż 4 minuty
close-link

Zostań z nami!

Czy znasz już najpopularniejsze artykuły?

close-link