X

Morsowane – moda czy terapia?

Moda? Na pewno. Sądząc po zdjęciach w mediach społecznościowych, przedstawiających roznegliżowane postaci w zimowym krajobrazie, morsowanie to ostatnio nasz sport narodowy. Terapia? Owszem – i to bardzo skuteczna, jednak nie wszyscy powinni z niej korzystać.

„Zimo trwaj!”, „Nie ma lepszej opcji na rozbudzenie się i naładowanie pozytywną energią”, „Dziś przytuliłam naprawdę sporą dawkę hormonów szczęścia” – to tylko kilka spośród tysięcy wpisów pod zamieszczonymi na FacebookuInstagramie fotkami z hasztagiem #morsowanie #morsowałem #jestemmorsem (oraz dziesiątkami podobnych). Aż się chce wskoczyć do przerębla!

Morsowanie – najgorętszy trend tej zimy

Do niedawna kąpieli w lodowatej wodzie zażywali jedynie najodważniejsi. Dziś można odnieść wrażenie, że robią to wszyscy, od celebrytów po emeryta z bramy obok i trzyletnie bliźnięta znajomych.

Sympatycy tej formy aktywności mają w sobie tyle entuzjazmu, że zarażają nim kolejne osoby. W efekcie na najbardziej popularnych wśród morsów kąpieliskach robi się taki tłok, że – jak donoszą media – nie ma gdzie zaparkować.  Z pewnością przyczyniła się do tego pandemia, i to na co najmniej dwa sposoby: mamy do wyboru zdecydowanie mniej rozrywek niż przed nią i bardziej niż kiedykolwiek skupiamy się na naszym zdrowiu, w tym odporności naszego organizmu na infekcje.

Naśladowcy Ice Mana, czyli w szortach na śniegu

Nie wszystkim morsowanie wystarcza. Z tygodnia na tydzień przybywa także biegających i wędrujących po śniegu w letnich strojach zwolenników metody Wima Hofa – charyzmatycznego 62-letniego Holendra, nazywanego Ice Manem, który ma na koncie wspinaczki na Kilimandżaro i maratony za kołem podbiegunowym w samych szortach, o pobiciu wszelkich rekordów w leżeniu w wannie z lodem nie wspominając.

Skąd popularność Ice Mana? Hof uważa, że chorujemy i starzejemy się zbyt szybko, bo nosząc ciepłe ubrania i żyjąc z dala od natury, straciliśmy umiejętność kontrolowania tego, co dzieje się z naszym ciałem i uruchamiania wewnętrznych mechanizmów samonaprawczych. Jego metoda (Wim Hof Method, WHM) ma nam to wszystko przywrócić, dzięki czemu będziemy odporniejsi, szczęśliwsi i wyleczymy się z mnóstwa chorób, w tym tych autoimmunologicznych. 

WHM opiera się na 3 filarach: ekspozycji na zimno, technikach oddechowych i medytacji.  Choć ma wielu entuzjastów, nie brakuje jej także przeciwników. Główne zarzuty:  nie jest aż tak skuteczna, a wyolbrzymiając jej zalety, Ice Man daje chorym fałszywą nadzieję, poza tym spacerowanie na mrozie w letnim stroju nie służy wszystkim i może być niebezpieczne.

Zalety morsowania

Terapia zimnem to nic nowego, stosuje się ją z powodzeniem od czasów starożytnych: leczono się tak już w starożytnym Egipcie, a Hipokrates zalecał stosowanie lodu przy leczeniu obrzęków, krwawienia i bólu. Współcześnie wykorzystuje się zimno w fizjoterapii i odnowie biologicznej, a kriokomory z temperaturą 160 stopni poniżej zera, cieszą się wielkim wzięciem. Warto jednak pamiętać, że choć morsowanie jest przedmiotem wielu badań, nie zostało jeszcze „prześwietlone” tak gruntownie jak choćby krioterapia, a badania, które dotąd przeprowadzano, dotyczyły niewielkich grup.

Co już wiadomo o zaletach lodowatych kąpieli?

Morsowanie dodaje energii i zdecydowanie poprawia nastrój, można wręcz mówić o euforii. To efekt działania endorfin, które wytwarzają się w ogromnej ilości w reakcji na kontakt z zimną wodą.

Zimne kąpiele hartują, zwiększają tolerancję na niskie temperatury oraz działają przeciwbólowo. Z badań wynika, że redukują ból na ponad dobę, co może pomóc np. w przypadku urazów.

Wiele mówi się również o tym, że morsowanie pobudza wiele ważnych procesów fizjologicznych, a dzięki temu opóźnia procesy starzenia, chroni przed działaniem wolnych rodników, odchudza, zwiększa libido, a nawet wygładza skórę, sprawia, że cellulit przestaje być widoczny.

Korzystnie działa także na psychikę, i to nie tylko chwilę po wyjściu z wody. Michał Sroka, certyfikowany instruktor metody Wima Hofa, wymieniając korzyści, jakie odczuł na własnej skórze, mówi m.in. o wewnętrznym spokoju. „To jest takie uczucie, które daje Ci pewność siebie i w którym czujesz, że podejmujesz dobre decyzje lub zmieniasz kierunek z 100% pewnością, że tego właśnie prawdziwie chcesz” ­– napisał na swojej stronie Boutdoor.pl.

Kto powinien zrezygnować z morsowania?

Mimo niezaprzeczalnych zalet morsowanie nie jest dobre dla wszystkich.

Lekarze przypominają, że zanurzenie w lodowatej wodzie to ogromny szok dla układu krążenia. Dlatego przeciwskazaniem do morsowania są choroby układu sercowo-naczyniowego, od wad serca przez chorobę wieńcową, przebyty zawał serca czy zaburzenia rytmu serca po „zwykłe”, źle kontrolowane nadciśnienie.

Z morsowania powinny zrezygnować także osoby z ostrymi schorzeniami dróg oddechowych różnego pochodzenia (dotyczy to także astmy), zagrożone zatorami oraz zakrzepami w układzie żylnym, z padaczką, boreliozą, po udarach mózgu, a także te, które z różnych przyczyn źle tolerują zimno, np. cierpiące na chorobę Raynauda. No i oczywiście kobiety w ciąży.

Lista przeciwwskazań jest dłuższa, dlatego najlepszym rozwiązaniem jest skonsultowanie się z lekarzem. Naprawdę warto to zrobić. Jak wynika z raportu opublikowanego w piśmie „The Lancet” w Wielkiej Brytanii notuje się od 400 do 1000 zgonów rocznie związanych z kąpielami w zimnej wodzie, wliczając to wypadki związane z przypadkowym wpadnięciem do wody.

Kiedyś zalecano, by z tej formy aktywności nie korzystały osoby powyżej 65 roku życia. Dziś coraz częściej mówi się o tym, że górna granica wieku nie istnieje, bo liczy się przede wszystkim stan zdrowia. Warto dodać, że najstarszym polskim morsem jest 93-latka.

Morsowanie – jak zacząć?

Zanim wskoczysz do przerębla:

  • Skonsultuj się z lekarzem. Morsowanie jest zbawienne, ale w niektórych przypadkach może być niebezpieczne.
  • Przyzwyczaj organizm do zimna. Pomóc mogą zimne prysznice.
  • Nie wchodź do wody sam. Zażywaj zimnych kąpieli w towarzystwie ludzi, którzy mają już doświadczenie w morsowaniu i wiedzą, jak zareagować, jeśli np. stracisz przytomność. Znajdziesz ich w klubach i stowarzyszeniach zrzeszających morsów. Najlepsza opcja to wchodzenie do wody pod okiem trenera udokumentowanych kompetencjach.
  • Nie zapomnij o rozgrzewce, która poprawia ukrwienie mięśni i w ten sposób lepiej przygotuje je do kontaktu z zimną wodą.
  • Pamiętaj o czapce i rękawiczkach. Niektórzy polecają także buty piankowe.
  • Nie szarżuj. Pierwszy kontakt z lodowatą wodą powinien trwać mniej więcej pół minuty, potem kąpiele można stopniowo wydłużać. Nie zanurzaj – przynajmniej na początku – głowy ani dłoni.
  • Po kąpieli rozgrzej ciało. Pomoże ci kilka energicznych ćwiczeń, odpowiednia odzież i coś ciepłego do picia.
  • Nie pij alkoholu. Nie chodzi wyłącznie o fakt, że kieliszek czy dwa mogą zaburzyć Twoją zdolność oceny sytuacji, ale także o to, że alkohol może sprowokować niepożądaną reakcję układu krążenia.
  • Nie próbuj pływać pod lodem. Nawet jeśli jesteś świetnym pływakiem, możesz utknąć pod taflą jak wysportowany 45-latek,  który w połowie stycznia morsował w Jeziorze Urszulewskim. Odległość między przeręblami nie była duża, dzieliły je zaledwie 4 metry. Co więc się stało? Prawdopodobnie stracił orientację, bo nasze oczy nie są w stanie znieść tak niskiej temperatury i w zimnej wodzie odruchowo je zamykamy.

I jeszcze jedno: pamiętaj, że każdy z nas jest inny. Jeśli na myśl o wejściu do lodowatej wody wszystko w Tobie krzyczy „Nie!”, daj sobie spokój i zagraj przy kominku w szachy. Nic na siłę.

Źródła: