X
    Kategorie: Czas wolny

Wyścigi z czasem – gdzie zaczyna się Nowy Rok?

Gdyby nie polityka, Nowy Rok jako pierwsi witaliby mieszkańcy Nowej Zelandii. Jednak światowe pierwszeństwo to jednak zbyt wielka pokusa, by ot tak po prostu z niego zrezygnować. Zwłaszcza gdy dotyczy to małych biednych państewek zagubionych daleko na oceanie, dla których to jedyna okazja by przypomnieć się światu.

Z geograficznego punktu widzenia każdy dzień, w tym również 1 stycznia, rozpoczyna się gdy słońce przekracza 180 południk. To właśnie wzdłuż niego, od końca XIX w. przebiega Międzynarodowa Linia Zmiany Daty. Za każdym razem, gdy promienie słoneczne przetną ją swoim blaskiem, kończy się jedna ziemska doba i zaczyna kolejna.

Jednak dzięki manipulacjom polityków, w praktyce Nowy Rok zaczyna się znacznie wcześniej, jeszcze zanim słońce zdąży choćby zbliżyć się do 180 południka. Przedmiot tych zabiegów ma wymiar symboliczny, ale przekłada się na bezpłatną reklamę w światowych mediach.

W Sylwestra, kiedy rządy i parlamenty raczej nie pracują , a i na wojennych frontach zazwyczaj następuje zawieszenie broni, telewizyjne dzienniki i czołówki gazet zapełniane są zdjęciami tych, którzy nowy rok już powitali. I o te właśnie zdjęcia toczy się gra.

Ambicje Kiribati

Jedynym krajem na świecie, podzielonym przez 180 południk na dwie zamieszkane części, jest Kiribati, położone w centralnej części Pacyfiku. Jednak od 1 stycznia 1995 r. Międzynarodowa Linia Zmiany Daty obiega kraj „od zewnątrz” o 3 tys. km na wschód od linii południka. Specjalnym dekretem przesunął ją prezydent Teburoro Tito, który oficjalnie tłumaczył, że 23 godziny różnicy czasu stwarzają olbrzymie problemy w zarządzaniu krajem. Prawdziwe powody zdradził jednak w wywiadzie dla telewizji CNN. – Nasz kraj będzie pierwszym miejscem na świecie, gdzie rozpocznie się trzecie milenium. Mamy jedyną taką szansę, nie możemy jej zmarnować – mówił.

Dzięki decyzji prezydenta kraj podzielony jest obecnie na trzy strefy czasowe: GMT+12, +13 i +14, co oznacza, że w ostatniej południe wypada aż o 14 godzin wcześniej niż w Greenwich w Wielkiej Brytanii.

Poza zmianą biegu Linii Zmiany Daty, zmieniona została też nazwa najdalej na wschód wysuniętego punktu Kiribati. Mała bezludna Wyspa Karoliny otrzymała miano Wyspy Milenijnej i bezpośrednie połączenie lotnicze ze stolicą Bairiki na wyspie Tarawa. Efekt – w 2000 roku Nowy Rok witało na niej 11 tys. turystów z całego świata. A miejsce to do witania nowego Roku nadaje się jak żadne inne na świecie – 1 stycznia na Wyspie Milenijnej zaczyna się jeszcze zanim na sąsiednich Hawajach rozpocznie się 31 grudnia.

Prymat telewizyjny

Pretensje do pierwszeństwa zgłasza również Królestwo Tonga. Zanim Kiribati przesunęło Linię Zmiany Daty, to właśnie Tonga określane było jako państwo najbardziej na świecie wysunięte na wschód. Międzynarodowa Linia na kilkaset kilometrów oddziela się tu od 180 południka, by objąć wszystkie wyspy królestwa.

Przed początkiem nowego tysiąclecia król Taufa’ahau Tupou IV ogłosił wprowadzenie w Tonga czasu letniego, co pozwoliło przesunąć moment powitania nowego roku o godzinę do przodu. Zabieg ten skutecznie rozsławił króla i jego królestwo w świecie podczas słynnej transmisji telewizyjnej w noc sylwestrową 1999 r., którą otwierała właśnie relacja z plaży w stolicy Tonga Nuku’alofie.

Geograf wie swoje

Polityczne zabiegi o palmę pierwszeństwa, mają przede wszystkim zapewnić biednym państwom południowego Pacyfiku większe wpływy z ruchu turystycznego. – W większości z tych krajów turystyka jest jednym z głównych źródeł dochodów, a okres świąteczno-noworoczny jest szczytem sezonu – mówi astronom Marcin Kiraga z Uniwersytetu Warszawskiego.

Dla geografów, którzy nie łudzą się symboliką, prawdziwym zwycięzcą jest i tak Nowa Zelandia, a właściwie należące do niej wyspy Chatham. Położone najbliżej 180 południka (choć nieco na wschód) dzięki strefie czasowej +12.45 są faktycznie pierwszym zamieszkanym lądem, na którym witany jest każdy nowy dzień.

Miejscem, w którym najpóźniej wita się Nowy Rok bezspornie jest wyspa Savai’i w Samoa (dawniej zwanym Samoa Zachodnim) – północ wybija tam aż o 13 godzin później niż w Warszawie.

W Polsce również niektórzy witają Nowy Rok wcześniej, niż inni. Choć nie dzielimy kraju na strefy czasowe i we wszystkich miejscowościach zegarki zawsze pokazują tą samą godzinę, to astronomicznie wschodnie krańce Polski od zachodnich dzieli aż 40 minut. Oznacza to, że słońce w miejscowości Zosin koło Hrubieszowa (woj.lubelskie) wschodzi o 40 minut wcześniej niż w Osinowie Dolnym koło Cedyni (woj. zachodniopomorskie). Czas słoneczny różni się także na północy i południu kraju. Zimą na przylądku Rozewie dzień trwa o ponad godzinę krócej niż w Bieszczadach na górze Opołonek.

Warto przypomnieć, że od 1884 roku świat podzielony jest na 24 strefy czasowe, z których każda obejmuje odcinek 15 stopni geograficznych. Strefy nie są równe, ponieważ rządy państw wchodzących w ich skład, mogą na własną rękę zmieniać ich granice, np. by objąć całe terytorium. Niektóre kraje o dużym obszarze (np. Australia, USA, Kanada czy Rosja), ze względów praktycznych podzielone są na kilka stref czasowych. Wyjątek stanowi Chińska Republika Ludowa, która na całym swym obszarze używa tzw. czasu pekińskiego. Podstawą do określania czasu w poszczególnych strefach czasowych jest tzw. czas Greenwich (Greenwich Mean Time – GMT), czyli południe w obserwatorium w Greenwich pod Londynem na południku 0. Polska znajduje się w 2 strefie czasowej oznaczonej symbolem GMT+1, co oznacza, że gdy w Wielkiej Brytanii jest godz. 12, u nas wybiła już 13.