X

Pyrkon – było fantastycznie!

Kiedy kwiecień zbliżał się nieuchronnie, nie mogłam tego już przekładać – drogą internetową zakupiłam 3-dniowy karnet na Pyrkon w Poznaniu. Miałam już strój Harley Quinn i przygotowywałam copslay Stormtroopera na to wydarzenie. Klik! I wystarczy zaczekać, aż pocztą przyjdzie bilet.

Jakie było moje zdziwienie, kiedy na następny dzień w pracy dowiedziałam się, że drużyna doradców pod wodzą jednego z dyrektorów zespołu placówek bankowych chce pojawić się na wydarzeniu z własnym stoiskiem. Po sukcesie, jaki bank osiągnął podczas IEM 2017, chcieli również spróbować swoich sił. Tym razem oprócz gamerów, mieli spotkać się tam z cos playerami, fanami fantastyki wydawanej w formacie książek, komiksów czy filmów, a także z wielbicielami planszówek i science-fiction. Bo właśnie takich ludzi spotkamy na największym tego typu konwencie w Polsce. Cóż było robić? Zwróciłam karnet i ruszyłam do Poznania jako pracownik Credit Agricole!

Co można robić na konwencie?

Pyrkon już po raz 18 zgromadził tłumy ludzi z fantastycznymi pasjami. W tym roku było to ponad 40 tysięcy uczestników, którzy na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich uczestniczą w różnych aktywnościach przygotowanych specjalnie na te dni. To co można robić podczas tego konwentu?

Spotkać się!

Wielu uczestników bierze udział po raz kolejny. W jednym z pawilonów urządzone jest miejsce do spania, więc jeśli tylko masz swój śpiwór, czuj się zaproszony! Oprócz tego była strefa integracyjna, gdzie podczas warsztatów z improwizacji komediowej czy robienia bieda-cosplay’u można było nawiązać nowe znajomości.

Spotkać kogoś znanego!

Rok rocznie zapraszani są światowi i polscy twórcy fantastyki. Jest to doskonała okazja, aby przyjść na spotkanie autorskie, zadać nurtujące pytania i poprosić o autograf na ulubionej książce. W kolejce czasami trzeba było spędzić godzinę lub więcej, aby się dostać na salę spotkania, ale czego się nie robi, aby usłyszeć od Andrzeja Pilipiuka anegdotę, jak pomylili go z Sapkowskim? Albo zgarnąć przypinkę z wizerunkiem okładki książki Marty Kisiel? Bezcenne.

Dowiedzieć się czegoś!

Trzy dni konwentu są wypełnione programami wykładów i prelekcji. Jaki jest przepis na Gwiezdne Wojny? Kto w końcu wygra starcie Thor – Loki? Czy Twój sąsiad jest cyborgiem? Każdy znalazł coś dla siebie.

Pokazać się!

Sama byłam przygotowana do przeistoczenia się w ulubione postaci z filmów, więc nie zdziwiły mnie setki ludzi, którzy wyglądali, jakby żywcem wyszli z komiksu. Człowiek przebrany za lokomotywę, który tanecznym krokiem prowadzi pociąg? Nic dziwnego. Wystarczy poczekać kilka minut, aż cały „pociąg” przejedzie, żeby przejść na drugą stronę Targów, za to można podziwiać cosplay’e ludzi, którzy do pociągu dołączyli.

Zaopatrzyć się!

W jednym z pawilonów urządzono „Krainę wystawców”. Tam przeróżne firmy i artyści pokazywali, co mają w swojej ofercie. Od fanowskich koszulek przez pierścienie Zielonej Latarni po mydełka z napisem „Potter cuchnie”. Wielkie stosy książek i gier planszowych, które zwykle są normalnym widokiem, dla uczestników Pyrkona były ziemią obiecaną.

Nasz bank w krainie wystawców

Postawiliśmy kolorowe skrzynie z naszym logo (rodem w CS:GO) oraz maszyny z grami arkadowymi – można było zagrać w Metal Sluga, Contrę, Dragon Balla.. gier było mnóstwo. Przy stolikach doradcy zapraszali na zapoznanie się z naszą ofertą i proponowali kawę. Nasze stoisko odwiedziło mnóstwo osób i jednego jestem pewna: i uczestnicy i doradcy spędzili tam wspaniały czas podczas tego wydarzenia.