Postanowienia noworoczne inaczej
23.11.2016

Postanowienia noworoczne inaczej

Postanowienia noworoczne inaczej

Początek nowego roku to dobry moment na wprowadzenie kilku zmian w swoim życiu. W tym czasie powstają listy mniej lub bardziej realnych założeń, których faktyczne wprowadzenie w życie rzadko dochodzi do skutku. Zdarzyło Wam się odnieść porażkę w zakresie wdrażania postanowień noworocznych? W tym roku spróbujcie zrobić to po mojemu. 🙂

Rok temu postanowiłem sobie, że…

Lista konkretnych postanowień do zrealizowania bardzo rzadko zawiera analizę sytuacji zewnętrznych, które mogą zniweczyć wszelkie plany. Rok temu, zmęczony ciągłym niewywiązywaniem się z tego, co sobie zaplanowałem, postanowiłem zmienić podejście. Zamiast mówić sobie o dokładnych czynnościach, które wprowadzę w życie, postanowiłem sobie po prostu za wszelką cenę, w każdych okolicznościach, być sobą. Powiecie pewnie, że to raczej nic trudnego ani nadzwyczajnego. Stwierdzicie może nawet, że przecież wciąż nie jestem nikim innym, tylko właśnie sobą, więc… co nowego miałoby wnieść takie postanowienie? Wszystko zależy od definicji, którą łatwo sobie wyprowadzić.

Od czego zacząłem?

Najpierw zdecydowałem się określić, czym dla mnie jest „bycie sobą”, w znaczeniu: „jakim sobą chciałbym być, żeby cieszyć się tym, że jestem, jaki jestem”. Zdecydowałem, że najważniejsze w kreowaniu nowej formy mnie, jest układanie planu na cały dzień tuż po przebudzeniu. Tak, by każdy dzień do czegoś dążył i kończył się mniejszym lub większym sukcesem. Aby działania miały sens, trzeba pozostawać w zgodzie ze swoim wnętrzem w każdym, nawet z pozoru nieodpowiednim momencie. Zaakceptować, że praca nad jakością siebie pozwala stawać się z każdą chwilą mądrzejszym w pewnym zakresie, przy jednoczesnym robieniu rzeczy głupich. Bycie sobą to ciągłe zmiany. Tak, jak każda chwila w życiu jest inna, tak samo to, jaki jestem różni się w zależności od okoliczności. Być sobą to życie w zgodzie z własnymi ograniczeniami, których nie obciążamy cudzymi, narzuconymi opiniami i wizjami.

Co było później?

Po przemyśleniu tego, co dla mnie znaczy „być sobą”, postanowiłem przypomnieć sobie momenty, w których moja świadomość padała ofiarą sztucznej kreacji, uzależnionej przede wszystkim od tego, co zewnętrzne. Poszerzenie pola widzenia i rzekoma transcendencja ponad kreację siebie może trwać bardzo długo, być bolesnym procesem – dopiero po niej następuje mędrzec, którzy w zasadzie ma moc zmieniania rzeczywistości. Jest w zasadzie jeden grzech, który mędrzec też może popełniać, co jest w stanie go zrzucić znów w ograniczoną kreację. Ten grzech to np. nie wybierać najlepszych możliwych rozwiązań i nie dokonywać najlepszych możliwych wyborów w “tu i teraz” – wiedząc, które z nich są najlepsze.

Do czego zmierza mój plan na nowy rok?

Rok temu zdecydowałem się na to, by każdy dzień zaczynał się od wyznaczania sobie celów, które jestem w stanie zrealizować dzięki temu, że byłem zorientowany w tym, jakie czynniki zewnętrzne mogą tego dnia wystąpić. Postanowiłem planować cele na „tu i teraz”, ograniczone do czasu i miejsca, w którym znajdowałem się właśnie w tym momencie.  Każdy poranek był dla mnie jak zatrzymaj się na pierwszym piętrze tej windy, popatrz co cię otacza, co czujesz, co widzisz, bo zaraz winda odjedzie i „tu i teraz” będzie w innym miejscu. A to, co zostanie będzie tylko w głowie.

Aby plany noworoczne mogły wypalić, dostrzegaj świat i się nim zachwycaj. Twórz swoją własną przestrzeń, a gdy będziesz sobą, takim, jakim chcesz, poczujesz się w niej dobrze.

FacebookTwitterGoogle+LinkedInPinterest

Dodaj komentarz